Wspólny front

WSPÓLNY FRONT – współpraca rodziców z nauczycielem

Mama łagodna, tata zasadniczy albo na odwrót - mama wymaga, a tata odpuszcza. Do tego dochodzą jeszcze dziadkowie pozwalający na wszystko i opiekunka, która „sobie nie pozwoli”. A teraz jeszcze dwie nauczycielki, które w grupie wymagają zachowania innego niż w domu. I KOGO TU SŁUCHAĆ?

RÓŻNICE NA PLUS
Różnimy się i to jest piękne. Obcując z osobami o odmiennych temperamentach i zapatrywaniach na świat, dziecko zdobywa szeroki wachlarz możliwości. Z energicznym wujkiem można pobiegać po boisku, w towarzystwie wspominającej wojnę prababci dowiedzieć się czegoś o przyszłości, dzięki "perfekcyjnej" opiekunce wie, jak posprzątać swój pokój, a z nieśmiałym kolegą z sąsiedztwa może godzinami układać klocki. Będzie się tak działo, gdy rodzice o każdej z tych osób będą wyrażali się z szacunkiem. Nie chodzi o to, by nie dostrzegać różnic, ale by odpuścić sobie myślenie,że "moje jest lepsze".

KORZENIE
Gdy dwoje ludzi zakłada rodzinę, spotykają się różne osoby z różnych rodzin o różnych stylach wychowawczych i przekonaniach na temat roli mamy i taty. Wielu rodzicom udaje się ustalić wspólny front w wychowaniu dzieci. Nie oznacza to, że przestają się różnić, ale ustalają między sobą najważniejsze kwestie dotyczące wychowania, opieki, podziału obowiązków. I gdy udaje się stworzyć w miarę spójny projekt o nazwie „Rodzina”, okazuje się, że na temat wychowania trzeba rozmawiać z kolejnymi osobami: dziadkami, opiekunką i nauczycielami z przedszkola.

PRZEDSZKOLNE ZASADY
Życie w grupie przedszkolnej rządzi się swoimi prawami. Trzeba poczekać na swoją kolej (zdecydowanie dłużej niż w domu), zachowywać się spokojnie przy stole, ustawiać w pary przy wyjściu na spacer, samemu wkładać buty, zapinać zamek błyskawiczny. Nie wolno, jak podczas kłótni z bratem, rzucać się na siebie z pięściami, a podczas słuchania bajki nie zawsze uda się wdrapać na kolana nauczycielki. Przedszkolak zna już większość reguł – i tych nazwanych, i tych niepisanych. Nie znaczy to jednak, że zawsze się do nich stosuje. Szczególnie trudne może być to wtedy, gdy „domowy regulamin” znacznie odbiega od przedszkolnego.

KOGO SŁUCHAĆ
Może się zdarzyć (i raczej się zdarzy), że nauczyciel będzie wymagać od dziecka czegoś, co rodzicom nie będzie odpowiadać, na przykład zdjęcia grubej bluzy i pozostania w samej koszulce w ciepłej sali, mimo że rodzice nakazali dziecku „ciepło się trzymać” z obawy o kolejne przeziębienie. Ale wyciąganie konsekwencji za coś, co według mamy lub taty nie było niczym nagannym (jak choćby ściskanie „z miłości” przyjaciela). Podobnie jak w relacjach między obojgiem rodziców, warto o tym rozmawiać. Są sprawy, w których rodzice uznają racje nauczyciela, ale także takie, w których nauczyciel uzna stanowisko rodziców. Jeśli wyjaśnia się je na bieżąco, nie ma miejsca na niedomówienia i wzajemne pretensje.

MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM
Bardzo ważne jest także, aby nie mówić przy dziecku źle na temat przedszkola. Dziecko staje wtedy w sytuacji dylematu lojalności – między ukochanym rodzicem a bliskim już nauczycielem. Jeśli malec opowiada o zachowaniu nauczyciela, które budzi nasz niepokój lub sprzeciw, najlepiej powiedzieć: „Pójdę jutro i porozmawiam z panią. Na pewno wyjaśnimy tę sprawę”. I tak zrobić. To dużo lepsze niż przekazywanie własnego stanowiska poprzez dziecko. To nie ono ma zajmować się ustaleniami, które należą do dorosłych. Dlatego warto powstrzymać się od poleceń typu: „Powiedz pani, że mama ci pozwala wychodzić na dwór bez czapki”.

WSPÓLNY FRONT
Czasami rodzic dowiaduje się od nauczyciela, że jego dziecko źle zachowało się w przedszkolu, nabroiło, złamało zasady. Tego typu informacje mają duży ładunek emocjonalny. Zaskakują, zawstydzają, wzbudzają niepokój: „Co się dzieje?”, czasami niedowierzanie: „Ono nigdy się tak nie zachowuje w domu!”. Najważniejsze jest spokojne wysłuchanie relacji nauczyciela i ustalenie wspólnego frontu. Być może nauczycielowi chodzi tylko o poinformowanie, chce, żeby rodzice byli na bieżąco. Być może oczekuje, że mama lub tata (lub oboje) przeprowadzą rozmowę z maluchem. I jasno wypowiedzą swoje stanowisko: „Nie wolno nikogo bić!”, wspierając w ten sposób działania przedszkolne. Jeśli dziecko poniosło czy ponosi konsekwencje swoich działań w przedszkolu – nie jest wskazane rozszerzanie ich jeszcze na dom. I tak odczuje konsekwencje swoich działań w postaci niezadowolenia rodziców. Wyznaczanie przez rodzica kary „za złe zachowanie w przedszkolu” mija się celem. Dziecko nie skojarzy jej z zachowaniem w przedszkolu, bo minęło już od tego wydarzenia trochę czasu, sytuacja miała miejsce w innej „rzeczywistości” i rodziców tam nie było. Maluch potrzebuje od mamy i taty nie tylko poważnej rozmowy, lecz także wsparcia i pomocy – przecież dopiero czy się tych skomplikowanych zasad społecznych.

Aleksandra Ksokowska-Robak, Katarzyna Zeh

Przedszkolowo.pl logo